piątek, 3 grudnia 2010

Wikileaks po amerykansku

Witam.
Nie pochwalam dzialan organizacji, bo bez watpienia powoduja destabilizacje stosunkow miedzynarodowych, a to sie moze zle skonczyc.
Ciekawa jest natomiast reakcja politykow i autorytetow.
Wiekszosc z nich kategorycznie, rzecz jasna, zaprzecza jakoby doniesienia amrykanskich ambasadsorow i wyslannikow do obcych krain(moglbym zaoszczedzic miejsca i napisac szpiegow, ale to jest zle slowo) pisala prawde, co zdaje sie oczywiste, bo przeciez Premier Putin nie przyzna sie do 'Batmanizmu', Premier Berlusconi do 'Kurwizmu' itd...
Nie zaskakuje tez wypowiedz prof Toma Flanagana, ze nalezy odstrzelic Juliana Assagne, bo jest niebezpieczny. To typowo amrykanskie podejscie - jak sie nie da porozmawiac to kula w leb, bomba atomowa, albo tysiace zolnierzy i okupacja.
Ja to mam pomysl nastepujacy - budujmy schrony, bo jak tak dalej pojdzie to wkrotece niebo nad nami rozswietli sie kawalkada pociskow dalekiego zasiegu i skonczy sie kolejna era w historii naszej Planety.

Pozdrawiam

Zenon

Brak komentarzy: