Witam,
człowiek jeździ do pracy różnymi środkami transportu, ja wybrałem (a w zasadzie to mnie wybrał) autobus.
Autobus jest o tyle ciekawy, że w sprzyjających warunkach ma tu miejsce wzmożona aktywność przeróżnych stworzeń, dziś opowiem o Grubasach:)
Grubasy to taki gatunek stworzenia co wygląda jak skrzyżowanie wieloryba z człowiekiem, skrzyżowanie o tyle osobliwe, że zdawałoby się że wiekszość cech odziedziczyło z człowieka, a jedynie waga zdaje się być "wielorybia"...
Grubas często spotykany jest w autobusie, ale i w supermarkecie, na chodniku, czasem w samochodzie (tu mają dość szerokie pole do popisu jeżeli chodzi o udawanie nieGrubasa metodą rozlewania)...
Grubasy bardzo często jedzą, bądź przygotowują się do jedzenia przeszukując swoje Grubasowe sakwy wypełnione przedmiotami użytku codziennego oraz "drobną ilością" tzw. przekąsek, które jak twierdzą Grubasy ratują im niejednokrotnie życie.
Grubasy jadają rzecz jasne i "normalne" posiłki.
Posiłki bardzo zbalansowane jeżeli chodzi o wartości odżywcze (czytaj "wszystkiego od cholery"), natomiast przede wszystkim gotowe do szybkiego przyrządzenia w ulubionym Grubasowym przedmiocie gospodarstwa domowego - mikrofalówce!
Ogromną zaletą dań szybkich jest szybkość ich przygotowania oraz mała ilość zmywania co mogłoby Grubasowi utrudnić życie, bo tracił by dużo czasu, a czas to... hmm... jedzenie!
W przypadkach ekstremalnych Grubas zamówi jedzenie na wynos u lokalnego Chinola, które, rzecz jasna, spełnia podane powyżej warunki.
Grubas jest niejednokrotnie zbyt gruby, żeby zmieścić się na jednym siedzeniu w autobusie, toteż siada na dwóch, ale to wcale nie znaczy, że musi kupować dwa bilety, w rzeczywistości nie musi kupować biletu wcale, bo ma status inwalidy, a co za tym idzie darmowe przejazdy lokalnymi środkami komunikacji zbiorowej.
Należy być szczególnie czujnym podczas autobusowych drzemek... Grubasom często się wydaje, że śmiało mieszczą się na jednym siedzeniu i potrafią zgnieść niczego nie podejrzewającego, zmęczonego ciężką praca człowieka. Biedny osobnik poniżanego gatunku już nie pośpi, bo oto Grubas zaczyna chrupać jedną z przekąsek (która rzecz jasna znajduję się w szeleszczącym opakowaniu), bądź podejmuje ożywioną dyskusję z innym Grubasem bądź to osobiście, bądź też przy użyciu jednego z Grubasowych gadżetów - telefonu komórkowego.
Na Grubasa jak na każdego jest sposób - ja najczęściej daję upust w supermarkecie, gdzie rzecz jasna dość łatwo trafić na Grubasa:) za każdym razem jak mijam takiego to mówię na głos
-przestań jeść!!!
Grubasy nie rozumieją polskiego, więc patrzą zdziwione jak Grubas na malowane wrota...
Pozdrawiam
Zenon
piątek, 11 czerwca 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)